Dlaczego w kościele stoi nosorożec?
W kościele św. Mikołaja w Zeitz ogromny biały nosorożec zagradza drogę. Instalacja Itamara Gova prowadzi od słynnego drzeworytu Albrechta Dürera do sztuki Eugène’a Ionesco i pyta o to, jak obrazy oraz konformizm wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości.
Kto w tych dniach wchodzi do kościoła św. Mikołaja w Zeitz, nagle staje przed dość niezwykłą przeszkodą: ogromnym białym nosorożcem, większym niż prawdziwe zwierzę.
Stoi pośrodku kościoła i został ustawiony tak, że zasłania widok i utrudnia przejście. Towarzyszy mu wielokanałowa kompozycja dźwiękowa na osiem wiolonczel i głos. Instalację „The Rhinoceros in the Room” artysty Itamara Gova można oglądać w Zeitz od 31 sierpnia do 13 września.
Ale dlaczego akurat nosorożec?
Nosorożec, którego Dürer nigdy nie widział
Jeden z tropów prowadzi ponad 500 lat wstecz – do Albrechta Dürera.
Dürer urodził się w 1471 roku w Norymberdze i należy do najbardziej znanych artystów niemieckiego renesansu. Malował i rysował, lecz sławę przyniosły mu również drzeworyty i miedzioryty. Takie odbitki można było powielać, dzięki czemu docierały w Europie znacznie dalej niż pojedynczy obraz.
W 1515 roku wydarzyło się coś niezwykłego: do Lizbony przybył indyjski nosorożec. Dla większości mieszkańców ówczesnej Europy takie zwierzę było czymś zupełnie nieznanym.
Dürer prawdopodobnie nigdy nie zobaczył go na własne oczy. Do Norymbergi dotarły jednak opisy zwierzęcia oraz jego rysunek. Na ich podstawie artysta stworzył słynny drzeworyt „Rhinocerus”.
Efekt robi wrażenie – ale nie wygląda dokładnie jak prawdziwy nosorożec. Dürer przedstawił na przykład jego skórę niemal jak rycerską zbroję, a na grzbiecie dodał nawet mały dodatkowy róg.
Mimo to właśnie ten wizerunek stał się sławny. Przez całe pokolenia kształtował w Europie wyobrażenie o tym, jak wygląda nosorożec.
Dziś można w tej historii dostrzec niemal wczesny przykład siły obrazów: jeśli sami czegoś nie znamy, to w jakim stopniu obraz decyduje o tym, co uznajemy za rzeczywistość?
Dürer oczywiście nie próbował świadomie rozpowszechniać nieprawdziwych informacji. Pracował na podstawie wiedzy, do której miał dostęp. I właśnie dlatego ta historia jest tak interesująca: obraz nie musi celowo wprowadzać w błąd, aby wpływać na nasze wyobrażenie o rzeczywistości.
Od Dürera do Itamara Gova
Ponad pięć stuleci później do tej historii nawiązuje Itamar Gov.
Gov urodził się w 1989 roku w Tel Awiwie, od 2010 roku mieszka w Berlinie, a studiował między innymi filmoznawstwo, literaturę i historię. Nie łączy go z Dürerem żadna osobista więź. Nie jest też znany żaden biograficzny związek Dürera z Zeitz.
Łączy ich sam nosorożec.
W swojej sztuce Gov zajmuje się historią i pamięcią oraz tym, jak fakty, opowieści i wyobrażenia mieszają się ze sobą. Nosorożec Dürera nadaje się do tego wyjątkowo dobrze: prawdziwe zwierzę trafia do Europy, wiadomości o nim podróżują dalej, artysta tworzy na ich podstawie obraz – a ten obraz przez kolejne stulecia wpływa na wyobraźnię innych ludzi.
Nosorożec w Zeitz w pewnym sensie kontynuuje tę podróż.
Zaczęła się ona w Indiach, prowadziła przez Lizbonę i Norymbergę Dürera, a ponad 500 lat później kończy się jako dzieło sztuki w kościele w Zeitz.
A potem pojawiają się nosorożce Ionesco
Gov odwołuje się jednak również do innej słynnej historii o nosorożcach.
Francusko-rumuński pisarz Eugène Ionesco opublikował w 1959 roku sztukę „Nosorożec”. Jej mieszkańcy stopniowo zamieniają się w nosorożce. To, co na początku wydaje się całkowicie absurdalne, staje się coraz bardziej normalne, ponieważ przemianie ulega coraz więcej osób.
Sztukę często odczytuje się jako opowieść o konformizmie i myśleniu totalitarnym: co się dzieje, gdy coraz więcej ludzi przyłącza się do jakiegoś ruchu – aż w końcu prawie nikt już nie protestuje?
W ten sposób ogromne zwierzę stojące w kościele zyskuje jeszcze jedno znaczenie.
Być może nosorożec nie jest czymś, na co mamy po prostu patrzeć.
Być może ma przeszkadzać.
Nie da się po prostu spojrzeć gdzie indziej. Stoi na drodze. Trzeba zmienić kierunek, zająć się nim i zadać sobie pytanie, dlaczego właściwie się tam znalazł.
I nagle nosorożec w kościele prowadzi do zaskakująco współczesnych pytań:
Jak powstają nasze wyobrażenia o rzeczywistości? Dlaczego wierzymy obrazom? I co się dzieje, gdy wszyscy inni zdają się podążać w tym samym kierunku?
Być może właśnie dlatego ten nosorożec jest tak wielki.
Nie da się go przeoczyć.