Co mówi Reksio?
Bolek i Lolek niemal nie potrzebowali słów, żeby opowiadać historie. Podczas festiwalu SOUNDESIGN w Bielsku-Białej Reksio pokazuje, co się dzieje, gdy obraz, ruch i dźwięk opowiadają razem.
Na scenie stoi człowiek w deszczu. Oczywiście naprawdę nie pada. Nad głową ma dach, ubranie jest suche, a na scenie być może nie ma nawet żadnego rekwizytu. Mimo to unosi ramiona. Pochyla się pod naporem wiatru, którego również nie ma. Jedną ręką trzyma nad głową coś niewidzialnego.
Wtedy słyszymy wiatr. Najpierw cichy, potem coraz silniejszy. Być może dołącza fortepian. Pojedyncze dźwięki zamieniają się w krople deszczu. Człowiek na scenie przyspiesza. Deszcz również.
Nikt nie musiał mówić: Pada deszcz.
Historie bez słów
Pantomima zna tę zabawę od dawna. Mim potrafi otworzyć drzwi, których nie ma, wpaść na ścianę, której nikt nie zbudował, albo dźwigać ciężką walizkę, która nic nie waży. Widz nie ogląda tylko ciała na pustej scenie. Sam dopowiada to, czego brakuje.
Kino nie wymyśliło tej umiejętności, ale wykorzystało ją na nowy sposób. Nawet tak zwane kino nieme wcale nie musiało być w kinie ciche. Obrazom towarzyszyli pianiści, małe zespoły, a czasem całe orkiestry. Muzyka budowała napięcie, komentowała ruch albo zapowiadała, że za chwilę coś pójdzie nie tak.
Buster Keaton nie musiał niczego wyjaśniać. Mógł po prostu stać i patrzeć, jak wokół niego wali się świat. Z czasem w podobny sposób nauczyły się opowiadać także postacie rysunkowe.
Dwaj chłopcy, którzy mieli wiele do powiedzenia
Kto dorastał w Polsce, ten zapewne i tak zna Bolka i Lolka. Ale obu bohaterów oglądało w telewizji również wiele dzieci w NRD i innych krajach Europy. Prawie nie musieli mówić.
Nie znaczy to, że nie mieli nic do powiedzenia. Wręcz przeciwnie. Szybko było wiadomo, kto wpadł na pomysł, kto pierwszy ruszył przed siebie, kto nabierał wątpliwości, kto się złościł i kiedy niewinny pomysł za chwilę zamieni się w całkiem pokaźną katastrofę. Wystarczało spojrzenie, ruch, dźwięk.
Być może właśnie dlatego bohaterowie tak łatwo przekraczali granice. Potykający się Lolek nie potrzebuje napisów. A triumfujący Bolek nie musi tłumaczyć, dlaczego jest z siebie tak bardzo zadowolony.
Później powstały również produkcje, w których Bolek i Lolek dostali głosy. Dla tych, którzy znali już niemal niemych bohaterów, mogło to brzmieć dość dziwnie. Nagle słowami mówili to, co od dawna opowiadały ich ruchy i działania.
A co mówi Reksio?
Kilka kroków dalej, w Bielsku-Białej, czeka jeszcze ktoś: Reksio. Podobnie jak Bolek i Lolek, mały pies powstał w miejscowym Studiu Filmów Rysunkowych. A 26 września 2026 roku w Kinie Kreska zyska nowych muzycznych towarzyszy: Polski Piach zagra do Reksia.
Trio tworzą Patryk Zakrocki, Piotr Mełech i Piotr Domagalski. Gitara, klarnet basowy i basetla spotykają się tu z jazzem, folkiem, improwizacją i dźwiękami, które niechętnie dają się zamknąć w jednej szufladzie. Na festiwalu SOUNDESIGN nie będzie to po prostu muzyka w tle. Dźwięk dostanie szansę, by na nowo opowiedzieć istniejące już obrazy.
To ciekawe doświadczenie właśnie dlatego, że obrazy są już gotowe. Reksio porusza się, patrzy, biegnie, czeka i reaguje. Co jednak zmieni się, kiedy tym obrazom zaczną towarzyszyć inni muzycy?
Ruch może nagle wydać się zabawny, choć wcześniej był tylko szybki. Spojrzenie może stać się chwilą napięcia. Dźwięk może nadać znaczenie czemuś, co niemal przeoczyliśmy. A czasem dopiero wtedy zauważamy pauzę, gdy milknie również muzyka.
Obraz pozostaje ten sam. A jednak opowiada trochę inaczej.
Usłyszeć to, co widzimy
Właśnie o tym jest pierwsza edycja festiwalu SOUNDESIGN, który odbędzie się w Bielsku-Białej od 26 do 28 września. Nie chodzi w nim jedynie o wykonywanie muzyki filmowej, lecz o pokazanie, jak muzyka, kompozycja i sound design współdziałają z obrazem. Bielsko-Biała jest do tego wyjątkowo odpowiednim miejscem: tutaj powstali Bolek i Lolek oraz Reksio – bohaterowie, w których opowieściach obraz, ruch i dźwięk odgrywają ogromną rolę.
Po Reksiu sobotnia podróż trwa dalej. O 16.30 w centrum uwagi znajdzie się muzyka Henryka Kuźniaka do Seksmisji, a wieczorem podczas koncertu Moskwy i K-2 ponownie spotkają się muzyka i świat obrazu. SOUNDESIGN nie ogranicza się więc do stwierdzenia, że dźwięk jest w filmie ważny. Zachęca, żeby samemu zacząć uważniej słuchać.
Sound design spotykamy przecież nie tylko wtedy, gdy wybucha kosmiczny statek, ryczy potwór albo muzyka filmowa ostrzega, że zaraz wydarzy się coś strasznego. Często pozwala usłyszeć rzeczy znacznie mniej widowiskowe: kroki na żwirze, zamykające się drzwi, poruszające się liście czy wiatr wiejący przez park.
Teraz nie trzeba już wielkiej wyobraźni, by obserwować spacerowicza w parku, lekko pochylonego pod wiatr, którego w ogóle byśmy nie usłyszeli – bez sound designu.