← Wszystkie artykuły
Odkrywamy kulturę Europy · 26 sierpnia 2026

Kiedy Wełtawa w Sztokholmie nagle brzmi znajomo

Południowokoreański pianista debiutuje w Szwecji, francuski kompozytor łączy baskijskie korzenie z jazzem, a czeska orkiestra przywozi do Sztokholmu „Má vlast” Smetany. W melodii Wełtawy szwedzka publiczność może przy tym usłyszeć coś zaskakująco znajomego.

Pianista przy fortepianie i dyrygent przed wielką orkiestrą symfoniczną, a nad nimi niebieska rzeka zamienia się w muzykę pomiędzy czeskim krajobrazem a Sztokholmem.
Melodia w podróży: swobodnie interpretowana ilustracja łączy koncert, rzekę i muzykę. Z czeskiego krajobrazu Wełtawa płynie jako muzyczna wstęga aż do Sztokholmu. Źródło ilustracji: ISKRA SMOKA, stworzono we współpracy ze sztuczną inteligencją.

Południowokoreański pianista debiutuje w Szwecji. Francuski kompozytor łączy baskijskie wspomnienia z amerykańskim jazzem. A czeska orkiestra wykonuje dzieło o Czechach, którego najsłynniejsza melodia rzeczna może wydać się szwedzkim słuchaczom zaskakująco znajoma.

Dziś wieczorem, 26 sierpnia, koncert podczas Baltic Sea Festival w Sztokholmie nosi tytuł „Dreams of freedom”. O 19.00 w Berwaldhallen wystąpi Filharmonia Czeska pod batutą swojego głównego dyrygenta i dyrektora muzycznego Semyona Bychkova. Solistą pierwszej części będzie południowokoreański pianista Yunchan Lim. Po Koncercie fortepianowym G-dur Maurice’a Ravela zabrzmi cały cykl Bedřicha Smetany „Má vlast” – „Moja ojczyzna”.

Już sam skład wykonawców i program opowiadają historię wykraczającą daleko poza jedno miejsce.

Pianista po raz pierwszy przyjeżdża do Szwecji

Yunchan Lim ma zaledwie 22 lata, ale już należy do najbardziej rozchwytywanych pianistów swojego pokolenia. W 2022 roku, mając 18 lat, jako najmłodszy zwycięzca w historii zdobył złoty medal Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Van Cliburna. Szczególnie jego wykonanie III Koncertu fortepianowego Rachmaninowa sprawiło, że stał się znany także daleko poza tradycyjnym światem muzyki klasycznej.

Dziś wieczorem Lim zadebiutuje w Szwecji.

I przywozi ze sobą utwór, który sam już opowiada małą historię muzycznej podróży.

Maurice Ravel dorastał we francuskiej części Kraju Basków, niedaleko granicy z Hiszpanią. Jego matka była Baskijką i wychowała się w Madrycie. Pierwsze szkice późniejszego Koncertu fortepianowego G-dur powstały już w 1906 roku pod wpływem baskijskich melodii ludowych.

Kiedy ponad dwadzieścia lat później Ravel intensywnie wrócił do pracy nad koncertem, doszło jeszcze jedno doświadczenie: podczas podróży po Stanach Zjednoczonych zetknął się z jazzem i spirituals. W gotowym utworze spotykają się więc różne doświadczenia muzyczne, a żadne z nich całkowicie nie znika.

Francuski koncert fortepianowy z baskijskimi korzeniami i śladami muzyki amerykańskiej, grany przez południowokoreańskiego pianistę podczas jego pierwszego występu w Szwecji – to już niezwykły początek wieczoru zatytułowanego „Dreams of freedom”.

Po przerwie pytanie o pochodzenie staje się jednak jeszcze wyraźniejsze.

Orkiestra niesie ze sobą kraj

Filharmonia Czeska istnieje od ponad 130 lat. Swoje pochodzenie ma zapisane już w nazwie i jest ściśle związana z historią czeskiej muzyki. Pod dyrekcją Semyona Bychkova nagrała również nową wersję „Má vlast”; nagranie to otrzymało w 2025 roku Orchestral Award magazynu BBC Music Magazine.

Na drugą część dzisiejszego wieczoru orkiestra i dyrygent wybrali jedno z tych dzieł, w których pochodzenie staje się tematem wprost.

Bedřich Smetana komponował „Má vlast” w latach 1874–1879. Cykl składa się z sześciu poematów symfonicznych. Zamki, krajobrazy, legendy, historia i polityczna pamięć Czech stają się w nim muzyką.

Vyšehrad opowiada o starym praskim grodzie. Šárka sięga do czeskiej legendy. „Z czeskich łąk i gajów” maluje krajobraz. Tábor i Blaník odnoszą się do historii i tradycji husyckiej.

A druga część podąża za rzeką.

Po czesku nazywa się „Vltava”.

Po polsku znamy ją jako Wełtawę.

Jeszcze zanim rozpocznie się koncert, Berwaldhallen poświęca właśnie temu dziełu osobne spotkanie. O 18.00 Johan Korssell i Lollo Collmar ze Sveriges Radio rozmawiają o „Má vlast” w podcaście na żywo. Jedno z ich pytań brzmi szczególnie interesująco: czy w melodii Wełtawy można usłyszeć ślady czasu, który Smetana spędził w Szwecji?

Godzinę później publiczność będzie mogła słuchać dalej już podczas koncertu.

Kiedy Wełtawa nagle brzmi po szwedzku

Smetana pozwala Wełtawie narodzić się najpierw z dwóch źródeł. Ich ruch przejmują flety, a później smyczki. W końcu pojawia się szeroka, płynąca melodia, którą rozpoznaje dziś zapewne wiele osób, nawet jeśli nazwisko Smetany niewiele im mówi.

Ale ta melodia nie należy wyłącznie do Wełtawy.

Program Berwaldhallen wyraźnie wskazuje, że wywodzi się ona ze znacznie starszej tradycji melodii przekazywanych ustnie. Jej warianty można odnaleźć w różnych krajach i epokach. Wymieniana jest wersja niderlandzka, czeska pieśń ludowa „Kočka leze dírou” oraz melodia wykorzystana później w „Hatikvah”, hymnie państwowym Izraela.

Jedna ze spokrewnionych melodii jest szczególnie dobrze znana w Szwecji:

„Ack Värmeland du sköna”.

Dziś wieczorem w Sztokholmie wydarzy się więc coś dziwnego, a zarazem bardzo pięknego.

Czeska orkiestra gra muzykę o czeskiej rzece – a część szwedzkiej publiczności może usłyszeć w niej melodię, którą kojarzy ze Szwecją.

Do kogo więc należy?

To chyba niewłaściwe pytanie.

Muzyka przekazywana z pokolenia na pokolenie wędruje. Ludzie słyszą melodie, zapamiętują je, śpiewają dalej, zmieniają rytm albo tekst i przenoszą w inne miejsca. Czasami późniejsze pokolenia nie wiedzą już, jaką drogę przebyła dana melodia.

Wełtawa Smetany nie staje się przez to mniej czeska. Nadal opisuje konkretną rzekę i pozostaje częścią dzieła świadomie zatytułowanego „Moja ojczyzna”.

Jej historia pokazuje jednak, że kulturowa przynależność i wymiana nie muszą być przeciwieństwami.

Ojczyzna nie musi być murem

Być może właśnie tutaj kryje się najciekawsze połączenie z tytułem „Dreams of freedom”.

„Má vlast” jest muzyką o ojczyźnie. Smetana chciał uczynić słyszalnymi krajobrazy, historie i wspomnienia Czech. Dziś Filharmonia Czeska zabiera to dzieło do Sztokholmu i wykonuje je przed inną publicznością.

A jednak w jednym z najbardziej znanych muzycznych obrazów czeskiej ojczyzny znajduje się melodia, która już wcześniej długo wędrowała.

Ta sama zasada działa również wewnątrz „Má vlast”. W Táborze i Blaníku Smetana wykorzystuje dawną pieśń husycką „Ktož jsú Boží bojovníci”. Muzyka pamięta inną muzykę i nadaje jej nowe znaczenie w nowym kontekście.

Być może właśnie dlatego takie dzieła można rozumieć także daleko od miejsca ich powstania.

Dziś wieczorem młody pianista z Korei Południowej zasiada w Sztokholmie przy fortepianie i gra francuskiego kompozytora z baskijskimi i amerykańskimi wpływami. Potem czeska orkiestra opowiada muzyką o Czechach.

A w pewnym momencie zaczyna płynąć Wełtawa.

Rzeka pozostaje w Czechach.

Melodia dawno popłynęła dalej.