← Wszystkie artykuły
Odkrywamy kulturę Europy · 15 września 2026

Gdzie zaczyna się sacrum?

24 artystów, kościół reformowany i bardzo różne życiorysy: wystawa w Sybinie pyta, jak współczesna sztuka może mierzyć się z tym, co święte.

Ilustracyjne przedstawienie wystawy „Sacralitate în arta contemporană” w kościele reformowanym w Sybinie; wnętrze nawiązuje do rzeczywistego miejsca, natomiast dzieła sztuki zostały swobodnie wymyślone.
Ilustracja nawiązuje do rzeczywistego wnętrza kościoła w Sybinie, w którym odbywa się wystawa; pokazane obiekty artystyczne są fikcyjne i nie przedstawiają dokumentalnie prawdziwych eksponatów. Źródło ilustracji: ISKRA SMOKA z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Jedna artystka pracuje nićmi i tkaninami. Inny twórca studiował nie tylko malarstwo, lecz także teologię. Rzeźbiarz od lat należy do brytyjskiego stowarzyszenia zawodowego. Artysta urodzony w Sybinie wyjechał na studia do Düsseldorfu. A jeden z uczestników jest honorowym obywatelem miasta.

15 września ich prace spotkają się w reformowanym kościele kalwińskim w Sybinie. W ramach festiwalu Ars SACRA otwiera się tam wystawa „Sacralitate în arta contemporană” – „Sacrum w sztuce współczesnej”. Bierze w niej udział 24 artystów z dziewięciu rumuńskich miast, prezentujących malarstwo, rzeźbę, grafikę, sztukę tekstylną i instalacje.

Nie chodzi po prostu o przedstawianie krzyży, kościołów czy świętych. Wystawa stawia szersze pytania: czy światło, pamięć albo kruchość mogą nabrać wymiaru sacrum? Czy drzwi mogą znaczyć więcej niż wejście? Gdzie przebiega granica między tym, co możemy zobaczyć, a tym, czego możemy się jedynie domyślać?

Mówić o niewidzialnym za pomocą nici

Zoe Vida Porumb należy do najbardziej znanych nazwisk tej wystawy. W 2023 roku Narodowe Muzeum Sztuki Rumunii poświęciło jej dużą retrospektywę obejmującą ponad 140 prac z pięciu dekad. Jej sztuka powstaje nie tyle za pomocą pędzla i farby, ile z tkanin: gobelinów, haftów oraz innych prac z włókien i materiału.

Tematy religijne nie są w jej twórczości czymś nowym. Wśród jej cykli pojawiają się Zwiastowanie i aniołowie, ale również motywy kultury Marmaroszu oraz bardzo dawne formy, takie jak spirale czy symbole solarne. Chrześcijańskie obrazy mogą u niej spotkać się z tradycją regionalną i znakami przekazywanymi przez stulecia.

Dla wystawy w Sybinie ma to znaczenie. Sacrum nie pojawia się tu wyłącznie jako coś należącego do konkretnej religii. Może tkwić również w materiale, wspomnieniu albo znaku przekazywanym z pokolenia na pokolenie.

Malarz poszukujący czwartego wymiaru

W przypadku Xántusa Gézy związek sztuki i religii staje się jeszcze bardziej bezpośredni. Studiował sztukę, w 1995 roku ukończył teologię na Katolickim Uniwersytecie Pétera Pázmánya w Budapeszcie, a później malarstwo w rzymskiej Accademia di Belle Arti. Muzeum Sztuki w Klużu-Napoce oraz Muzeum Brukenthala w Sybinie organizowały już jego wystawy indywidualne.

Xántus mówi o poszukiwaniu w malarstwie „czwartego”, transcendentnego wymiaru – czegoś znajdującego się poza trzema wymiarami przestrzennymi, które bezpośrednio postrzegamy. W jego obrazach powracają światło, przenikanie i myśl, że świat widzialny nie jest wszystkim.

Jego sztuka odbyła też niezwykłą podróż: gdy papież Franciszek odwiedził w 2019 roku Șumuleu Ciuc w Siedmiogrodzie, otrzymał w prezencie obraz Xántusa.

Z Sybina do Düsseldorfu – i z powrotem

Zupełnie inaczej potoczyła się droga Iona-Ilariona Isăilă. Urodził się w Sybinie, najpierw studiował w Rumunii, a następnie dzięki stypendium DAAD przyjechał do Niemiec. W Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie pracował między innymi z A. R. Penckiem i Davidem Rabinowitchem i został Meisterschülerem. Później żył i pracował między Niemcami a Francją; jego dzieła trafiły do różnych kolekcji muzealnych i wystawienniczych.

Teraz jego nazwisko znów pojawia się w rodzinnym mieście – obok artystów, których biografie prowadziły w zupełnie innych kierunkach. Właśnie to czyni wystawę interesującą: nie łączy ich jeden życiorys i prawdopodobnie nie łączy ich także jedna definicja tego, co „święte”.

Kamień, drewno – i bardzo wielkie pytania

Innym językiem posługuje się Eugen Petri. Jest rzeźbiarzem, studiował w Akademii Sztuki w Bukareszcie, a od 2007 roku należy do brytyjskiej Royal Society of Sculptors. Jego prace pokazywano między innymi w Londynie, Niemczech, Włoszech i Stanach Zjednoczonych.

W Sybinie spotykają się więc tkaniny i rzeźba, malarstwo i grafika, artyści po studiach teologicznych oraz twórcy, których drogi prowadziły przez Düsseldorf, Londyn i inne części Europy. Jednocześnie wystawa pozostaje mocno zakorzeniona w mieście. Ștefan Orth, uczestniczący artysta i jeden z kuratorów, jest od 2010 roku honorowym obywatelem Sybina.

A wszystko to nie dzieje się w neutralnej białej sali muzeum, lecz w kościele. Samo miejsce staje się więc częścią wystawy: architektura, światło, historia i znaczenie religijne są obecne jeszcze przed pojawieniem się pierwszego dzieła.

Czy trzeba wierzyć, żeby uznać coś za święte?

Osoba religijna może dostrzec sacrum w krzyżu. Ktoś inny odnajdzie podobne odczucie w starym przedmiocie, muzyce, miejscu, naturze albo wspomnieniu o człowieku. Artysta może zaś próbować uczynić widzialnym coś, dla czego nie istnieje jednoznaczny obraz.

Wystawa w Sybinie nie daje jednej odpowiedzi. Ustawia obok siebie 24 różne próby.

Sacrum zaczyna się tam, gdzie przedmiot nagle zaczyna dla kogoś znaczyć więcej niż tylko to, co można zobaczyć.